Notka od tłumacza: Witajcie~ Jeśli zastanawiacie się, dlaczego przez tak długi czas nie dawałam znaku życia, odsyłam Was -> tutaj <- W każdym razie, przed Wami przedostatni przetłumaczony rozdział powieści. Liczę na komentarze od Was, jeśli popełniłam jakiś błąd, koniecznie mi o tym napiszcie. Zachęcam też do głosowania w ankiecie, którą książkę przetłumaczyć jako kolejną, do odwiedzenia moich profili na portalach społecznościowych (zakładka kontakt) oraz do lajkowania panpage'a BB (prawa strona bloga), gdzie znajdziecie dużo obrazków z BB oraz aktualne informacje ode mnie. Nie przedłużam, zapraszam do lektury~
Strona szósta: Niepowodzenie
W końcu, 22 sierpnia.
Dzień, w którym mężczyzna stojący za Morderstwami BB w Los Angeles miał zostać aresztowany… możemy to stwierdzić, ponieważ mamy do opowiedzenia historię, i jak wszystkie historyczne wydarzenia, które mają miejsce w aktualnym czasie, żaden z tych zaangażowanych nie wiedział o jej przebiegu, a sposób, w jaki zdarzenia się rozwinęły był niemalże gładki. Tak naprawdę dzień Naomi Misory rozpoczął się bez żadnych niespójności czy niepokoi.
6:15 i pięćdziesiąt sekund.
Zdecydowali się odczytać to jako wiadomość pozostawioną przez zabójcę na trzecim miejscu zbrodni, ale czy była to 6:15 rano czy wieczorem? Po tym jak rozwiązali zagadkę z zegarem, Misora przeszukiwała miejsce całą noc, szukając czegokolwiek, co mogłoby powiedzieć „rano” lub „wieczór”. Nic nie znalazła.
– Jeśli przeszukamy wszystko dokładnie i nic nie znajdziemy, być może to naprawdę nie ma znaczenia – zasugerował Ryuzaki – zrobił ze swojej ofiary zegar analogowy, a nie cyfrowy, więc próba znalezienia czegoś, co wskaże na rano lub wieczór może być stratą czasu.
– Taaa… – kiwnęła głową Misora.
Bez względu na to, czy to prawda czy nie, musieli przyjąć to tak, jak jest. Zaczęła rozszyfrowywać wiadomość na dwa sposoby, jako 6:15:50 i 18:15:50. Pierwsze miejsce wskazywało na Quarter Queen, a drugie na Glass Station, więc na co wskazywało trzecie miejsce? Razem wkładali energię w rozwiązanie tego problemu, ale to Ryuzaki pierwszy wpadł na cokolwiek. 061550. Układ numerów identyfikacyjnych w pewnym kondominium. W Pasadenie, w dolinie, ogromny kompleks. Rozmiary wahały się od dwóch do czterech sypialni, z ponad setką mieszkań. Kobieta o imieniu Blackberry Brown mieszkała w apartamencie numer 1313. Jej inicjały to B.B., tak samo jak numer jej mieszkania.
– To musi być ona – powiedziała Misora. Wszystkie numery mieszkań zaczynały się na zero, więc nie było tutaj żadnego 181550. Martwiła ją kwestia rano/wieczór, ale teraz, gdy znaleźli odpowiedź, mogła się wyluzować. Tak jak powiedział Ryuzaki, przy zegarze analogowym to naprawdę nie ma znaczenia. Misora odczuła wielką ulgę, ale sam Ryuzaki nie wyglądał zbyt radośnie. Nie żeby kiedykolwiek był, ale mimo wszystko wyglądał na szczególnie przybitego.
– Coś nie tak, Ryuzaki? W końcu odkryliśmy jakie kroki zamierza podjąć morderca i możemy go wyprzedzić! Możemy na niego zastawić pułapkę. Zapobiec czwartemu morderstwu, a jeśli będziemy mieć szczęście, także go złapać. To znaczy… nie mówmy o szczęściu. Złapiemy go, i to żywego.
– Misora – powiedział Ryuzaki – chodzi o to, że w kondominium jest jeszcze jeden kandydat. Inny B.B. Mężczyzna o imieniu Blues-harp Babysplit, który mieszka sam pod numerem 404.
– Och…
Dwójka ludzi z takimi inicjałami. W ogromnym kompleksie dwustu budynków nie każdy mieszka samotnie. Znajdują się tam mieszkania, w których mieszkają całe rodziny. Nawet jeśli zbagatelizuje się szereg ludzi, gdzie jest ich lekko czterysta lub pięćset… i po prostu za pomocą rachunku prawdopodobieństwa obliczy się, że jedna z 676 osób posiada inicjały B.B. To nie było szczególnie zaskakujące, że w tym kompleksie znalazły się dwie takie osoby. To było statystycznie możliwe.
– Ale – powiedziała Misora – nie ważne jak na to spojrzysz, naszym celem jest pokój 1313. Trzynaście to kod na B, Ryuzaki, więc 1313 to B.B. Czwarte morderstwo… szacując na podstawie lalek, jest ostatnim morderstwem… jakie lepsze miejsce mógł wybrać zabójca?
– Przypuszczam, że…
– Jestem tego pewna. To znaczy, 404?
Z pewnością, cztery to jeden plus trzy, co dawało B, jednak stojąc przed wyborem pomiędzy 1313 a 404, zabójca powinien niewątpliwie wybrać ten pierwszy. Bez znaczenia kim był morderca, Misora była przekonana, że wybierze pierwszy z dwóch. Jednak Ryuzaki najwyraźniej nie.
– Ryuzaki, czy zdajesz sobie sprawę jak rzadko występują w Ameryce pokoje z numerem trzynaście czy trzynaste piętra? Przeważnie pomija się ten numer. Jestem pewna, że zabójca chce z tego skorzystać… tak naprawdę prawdopodobnie wybierze ten budynek specjalnie, ponieważ posiada trzynaste piętro.
– Ale pamiętaj, Misora. Liczba dni pomiędzy morderstwami. Krzyżówka, która została dostarczona na komisariat policji 22 lipca, pierwsze morderstwo, które wydarzyło się dziewięć dni po 31 lipca, drugie morderstwo, które miało miejsce cztery dni po 4 sierpnia, oraz trzecie morderstwo, dziewięć dni po 13 sierpnia, więc jeśli czwarte morderstwo ma mieć miejsce 22 sierpnia, w takim razie znowu minie dziewięć dni. Dziewięć dni, cztery dni, dziewięć dni, dziewięć dni. Ale dlaczego to ma być dziewięć-cztery-dziewięć-dziewięć, a nie dziewięć-cztery-dziewięć-cztery? Nawet jeśli dziewięć plus cztery daje trzynaście.
– Więc…
To Misora była tą, która pierwsza zorientowała się, że dziewięć i cztery dawało trzynaście Jednak odkąd 17-go sierpnia nic się nie wydarzyło, założyła, że był to jedynie zbieg okoliczności. Nie była w stanie odnaleźć powiązania pomiędzy siedemnastką i B, z resztą to nie wyglądało na aż tak duży problem. Misora nie miała pojęcia dlaczego Ryuzaki akurat teraz poruszył tę kwestię.
– Mamy cztery. Ale trzy dziewiątki… to takie asymetryczne.
– Tak, ale… na przemian było…
– Nie na przemian. Cztery i dziewięć może być rozumiane jako zestaw, a numery jako seria trzynastek. Jednak tak nie jest… czy to nie wydaje ci się dziwne?
– …
– A pokój 404 daje nam trzy czwórki i trzy dziewiątki.
– Och…
To miał na myśli?
– Jeśli byłyby tam pokoje z każdym innym numerem niż 404, zgodziłbym się w stu procentach, nie, w dwustu procentach, że czwarta ofiara byłaby Blackberry Brown w pokoju 1313, jednak skoro inny B.B., Blues-harp Babysplit mieszka w pokoju z dwiema czwórkami w numerze… nie mogę tego zignorować.
– Tak… zgadzam się.
Kiedy wyjaśnił to w ten sposób, Misora zaczęła uważać, że pokój 404 był teraz bardziej prawdopodobny. Mimo wszystko była zaniepokojona odstępami pomiędzy morderstwami. Czy naprawdę w porządku było uznać je za zbieg okoliczności? 17-go nic się nie wydarzyło, jednak było już po fakcie. To naprawdę nigdy nie da jej spokoju. Jednak jeśli ostatnie morderstwo ma mieć miejsce w pokoju 404, lepiej będzie przywiązać do niego większą wagę, niż do 1313.
Misora kliknęła językiem.
Nie byli w stanie zdecydować się, czy zegar wskazywał na rano czy na wieczór, a teraz, gdy odnaleźli odpowiedniego kandydata na ostatnie miejsce zbrodni, okazały się istnieć dwie potencjalne ofiary… cała praca, ostatni element układanki odmówił wpasowania się na swoje miejsce. To ją niepokoiło. Była pewna, że odczytali wiadomość prawidłowo, jednak wątpliwości pozostały. Były wielkie szanse, że to może prowadzić do innych poważnych błędów…
– Och, w porządku – powiedział Ryuzaki – będziemy musieli się po prostu rozdzielić. Na szczęście mamy siebie nawzajem, Misora.
Mogli pracować razem, ale nic poza tym.
To nie był jednak czas, żeby poruszać tę kwestię.
– Każde z nas powinno czekać w innym miejscu. Zajmiesz się pokojem 1313, Misora, a ja 404. Ostatecznie Blackberry Brown jest kobietą, podczas gdy Blues-harp Babysplit mężczyzną. Myślę, że taki układ jest w porządku.
– … Więc co my dokładnie zrobimy?
– Tak jak powiedziałaś, Misora. Będziemy czekać. Dzisiaj lub jutro powinniśmy porozmawiać z Blackberry Brown oraz Blues-harp Babysplit i wtajemniczyć ich w nasze dochodzenie. Oczywiście nie możemy im powiedzieć, że są celem zabójcy. Jeśli dowiedzą się za dużo, media mogą się wmieszać i wszystko rozdmuchać.
– Czy nie mają prawa o tym wiedzieć?
– Mają prawo żyć, co jest ważniejsze. Zapłacimy stosowną opłatę i wypożyczymy pokoje na jeden dzień.
– Zapłacimy?
– Tak. W najprostszym tego słowa znaczeniu. Na szczęście moi klienci zapewnili mi środki finansowe wystarczające na pokrycie należności. Jeśli rozwiążemy tę sprawę będą bardzo chętni, żeby zapłacić. Jeśli to były zwykłe morderstwa, to nie zadziała, ale te ofiary zostały celem jedynie przez swoje inicjały, nie było konkretnego powodu, dla którego miałyby zginąć. Te morderstwa mają sens tylko wtedy, gdy ofiary są mordowane we własnych mieszkaniach, czy miałby to być 1313 czy 404. Więc jeśli się pod nich podszyjemy i będziemy czekać w ich pokojach, będziemy mogli spotkać zabójcę. Oczywiście na wszelki wypadek powinniśmy zabrać na cały dzień 22 sierpnia Blackberry Brown i Blues-harp Babysplit w bezpieczne miejsce… na przykład do luksusowych apartamentów w czterogwiazdkowym hotelu.
– A wtedy… rozumiem.
Misora przyłożyła dłoń do wargi, zastanawiając się. Kupienie współpracy potencjalnych ofiar brzmiało nieźle… Nie wiedziała kim był klient stojący za Ryuzakim, ale sama byłaby w stanie zdobyć taki rodzaj funduszy, jeśli poprosiłaby o to L’a. Ryuzaki miał się stać Blues-harp Babysplit, a ona Blackberry Brown…
– Póki co, nie poinformujemy o tym policji, dobrze?
– Tak. Musimy ochronić życie ofiar, jednak skala tego przedsięwzięcia może być zbyt duża. Bardzo prawdopodobne, że zabójca ucieknie. A nasze dedukcje nie będą dłużej wystarczającym dowodem, aby zmusić policję do działania. Nasze odczytywanie wiadomości mordercy jest dokładne w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach, ale nie ważne jak dobrze to brzmi, nie mamy żadnego dowodu. Jeśli powiedzą nam, że to wszystko to wykorzenione spekulacje, będziemy skończeni.
– „Wykorzenione”.
– Czyli bez żadnych dowodów.
– …
Była święcie przekonana, że było inne określenie na to słowo.
Mimo wszystko miał rację.
Jeśli zapyta swojego chłopaka z FBI, Raye’a Penbera… nie, nie może tego zrobić. Misora była zawieszona, ponadto powiedziała Ryuzakiemu, że była detektywem. Jeśli agencja się zorientuje nad czym pracuje od zeszłego tygodnia, może mieć kłopoty. Nawet jeśli naprawdę pracuje dla L’a, nie może tego tak po prostu ujawnić…
– Zabójca prawdopodobnie pracuje sam, ale Ryuzaki, kiedy dojdzie do aresztowania może dojść do szarpaniny.
– Nie martw się. Poradzę sobie z nim. Może na takiego nie wyglądam, ale jestem dość silny. A ty trenujesz capoerię, tak?
– Tak, ale…
– Misora, masz pozwolenie na broń?
– Ech? Nie, to znaczy… tak, ale nie mam żadnej.
– W takim razie mogę co jakąś przygotować. Powinnaś być uzbrojona. O ile do tego czasu była to tylko walka detektywa z zabójcą, od teraz nasze życie jest zagrożone. Powinnaś być przygotowana na wszystko, Misora – powiedział Ryuzaki przygryzając kciuk.
Tak więc…
Z pewną liczbą niespójności i niepokoju, Naomi Misora spędziła noc w hotelu w zachodnim L.A. Zadzwoniła do L’a ze swojego pokoju i zapytała go o wsparcie finansowe oraz sprawdziła wszystkie dowody, które zdołali do tej pory zgromadzić. Zastanawiała się, czy L nie zasugeruje, że czekanie jest zbyt niebezpieczne, i czy nie powinni w pierwszej kolejności zadbać o bezpieczeństwo potencjalnych ofiar. Zastanawiała się czy powinna być przeciwna strategii Ryuzakiego, którą zaproponował (część jej miała na taką nadzieję), jednak L wydawał się być tym dość usatysfakcjonowany. Misora pytała go dwa, czy trzy razy, czy naprawdę powinna ufać Ryuzakiemu, jednak on znowu powiedział, że nie zaszkodzi pozwolić mu kontynuować. Jednak oczywiście wszystko rozwiąże się 22-go sierpnia.
– Naomi Misora, proszę – powiedział L – nieważne jak, proszę, złap mordercę.
Nieważne jak.
Nieważne.
– …Zrozumiałam.
– Dziękuję. Niemniej jednak, Misora, dopóki faktem jest, że nie jesteśmy w stanie zwrócić się jawnie o pomoc do policji, mogę zaopatrzyć cię w jakieś prywatne wsparcie. Mam zamiar umieścić kilku ludzi pracujących dla mnie w pobliżu tego kompleksu. Nie potrzebują żadnego porządnego dowodu, aby zacząć pracę. Oczywiście zachowają odstęp, ale…
– W porządku, dobry pomysł.
Kiedy skończyła swoją rozmowę z L’em, było już po północy, już był 21 sierpnia. Miała spędzić cały 22 sierpnia w Pasadenie, co znaczyło, że musi tam przybyć wczesnym wieczorem 21-go. Po tym wszystkim wiedziała, że może dojść do walki, jednak wspięła się na hotelowe łóżko, mając nadzieję na dobry sen.
– Chwila… – szepnęła.
Kiedy myśli uformowały jej się w głowie, mruknęła:
– Właściwe… Kiedy powiedziałam Ryuzakiemu o capoeirze?
Nie miała pojęcia.
Poza tym była jeszcze jedna rzecz, której nie wiedziała.
Coś, o czym nawet nie wiedziała, że tego nie wiedziała.
Coś, czego nigdy się nie dowiedziała. Nie ważne czego by nie zrobiła, nie było sposobu, żeby się o tym dowiedzieć. Że ten zabójca, Beyond Birthday, może poznać czyjeś imię i datę jego śmierci jedynie poprzez spojrzenie tej osobie w twarz. Nie miała możliwości dowiedzieć się, że urodził się z oczami shinigami, że fałszywe imię było przed nim bezużyteczne, całkowicie i zupełnie bezcelowe.
Skąd mogłaby to wiedzieć?
Nawet sam Beyond Birthday nie wiedział dlaczego urodził się z oczami shinigami, dlaczego mógł ich używać bez zapłaty, bez żadnej umowy. Ani Misora ani L nie wiedzieli, oczywiście ja też nie. Najlepsze wyjaśnienie jakie mogłem zaproponować to, że skoro shinigami są na tyle głupi, aby pozostawiać notatniki w naszym świecie, to równie dobrze mogli być na tyle głupi, aby pozostawić oczy. Swoją drogą kompletnym absurdem było pokładać nadzieję w ludziach, którzy nawet nie mieli pojęcia o istnieniu shinigami, aby wyruszyli na poszukiwanie ich oczu.
Mimo tego, nawet z tą wiedzą mogła się domyślić. Ostatecznie B wyglądało jak trzynaście, a trzynastka w tarocie jest numerem Śmierci…
Tak więc.
Z pewną liczbą rozbieżności i niepokoju i jednym znaczącym niepowodzeniem… zbliżał się punkt kulminacyjny powieści.
Opracowanie sprawy.
Początkowo nie miałem zamiaru ujawniać w tych notatkach przyczyny urlopu Naomi Misory (co było tak naprawdę zawieszeniem w obowiązkach), szczegóły zamierzałem pozostawić niejasne. Jeśli mógłbym, dokładnie trzymałbym się tego planu. O to mi chodziło. Jak powiedziałem wcześniej, była największą ofiarą efektu ubocznego Wammy’s House i naruszenia jej prywatności… sprawy osobiste są tym, co najmniej lubię opisywać. To dlatego do tej pory unikałem tych konkretnych wzmianek. Jednak ponieważ udało mi się opisać wygląd oczu Naomi Misory, gdy dostała od Ryuzakiego pistolet i chwyciła go oburącz (to był model Strayer-Voigt Infinity*), nie mogę dłużej zostawić tego bez wyjaśnienia. Nie mogę po prostu szybko przejść do kolejnej sceny bez wyjaśnienia powodu takiego spojrzenia.
To nie jest jakaś skomplikowana historia. Mówiąc tak prosto, jak to tylko możliwe, drużyna, z którą pracowała spędziła miesiące na tajnym przeszukiwaniu i infiltrowaniu kartelu narkotykowego, a ona schrzaniła całą operację, ponieważ w najważniejszym momencie nie była w stanie pociągnąć za spust. Chociaż zazwyczaj nie miała przy sobie broni, w czasie pełnienia służby było inaczej, nie miała też zamiaru prawienia dramatycznych usprawiedliwień o tym, dlaczego nie była w stanie zastrzelić innego człowieka. Naomi Misora była przeszkolonym agentem FBI. Wiedziała, że nie będzie mieć czystych rąk, lub że ominą ją takie sytuacje. Jednak nie była w stanie pociągnąć za spust. Jej pistolet był wycelowany w zaledwie trzynastoletnie dziecko... co nie było żadną wymówką. Trzynastolatek czy też nie, był niebezpiecznym przestępcą. A Naomi Misora pozwoliła mu odejść, przez co jej koledzy zmarnowali niezliczoną ilość godzin na pracy nad tym tajnym dochodzeniem, które i tak poszły na marne. Wszystko zostało zakończone. Nikt nie został aresztowany, i mimo tego, że nikt nie zginął, niektórzy agenci zostali ranni na tyle poważnie, że mogą już nigdy nie wrócić do czynnej służby – przerażające skutki, biorąc pod uwagę włożoną w to energię. Pomimo jej trudnej sytuacji w agencji, pobłażliwe było, że została jedynie zmuszona do pójścia na urlop.
Naomi Misora naprawdę nie miała pojęcia dlaczego nie była w stanie pociągnąć za spust. Być może nie posiadała wystarczającej samodyscypliny… Odpowiedniej stanowczości, jaką powinien posiadać agent FBI. Jej chłopak, Raye Penber powiedział: „Myślę, że nie byłaś w stanie sprostać swojemu pseudonimowi, Misora Masakra”, co było czymś między sarkazmem a próbą pocieszenia jej, lecz dopóki nie przyjęła tego do wiadomości, nie zaprotestowała.
Jednak Naomi Misora pamiętała.
Moment, w którym celowała w niego pistoletem…
Oczy tego dziecka zwróciły się w jej kierunku.
Jakby gapiło się na coś, w co nie mogło uwierzyć, jakby pojawiła się przed nim Śmierć. Paradoksalnie, zabijał innych, jednak nigdy nie wyobrażał sobie, że sam może zostać zabity. Mimo wszystko powinien wiedzieć, powinien być gotowy na śmierć w momencie, gdy po raz pierwszy odebrał komuś życie. Tak jak każdy inny przestępca był na to przygotowany. Tak jak każdy inny agent FBI. To wisiało nad każdym z nich. Była częścią tego systemu. Tak samo to dziecko. Może właśnie to osłabiło ich zdecydowanie. Może to ich sparaliżowało. Może ich strach zniknął. Ale co z tego? Wychowanie dane temu dziecku, nie tylko nie miał szans na zmienienie się, nigdy nawet nie pomodli się o rozpoczęcie prawego życia. Czego Misora oczekiwała od kogoś takiego? Jak okrutne było dla niej oczekiwanie do niego czegokolwiek? Dobrze wiedziała, że to dziecko żyło w jedyny sposób w jaki mogło. Jego los od zawsze był przesądzony. Ale czy to znaczyło, że akceptował swój los? Czy był to jedne sposób by żyć, i sposób by umrzeć? Czy ludzkie życie… czy ludzka śmierć była kontrolowana przez niewidoczną dłoń?
Oczywiście żywiła trochę urazy do kogoś, kto użył tego niepowodzenia jako powodu do jej tymczasowego zwolnienia, jednak kiedy pomyślała o różnicy pomiędzy trzynastolatkiem, którego nie była w stanie zastrzelić, a drugą ofiarą Zabójstw BB w Los Angeles, Quarter Queen, zaczynała czuć jakby cała ta afera była po prostu śmieszna.
Misora nie miała silnego poczucia sprawiedliwości.
Nie wierzyła, żeby mogła stać się etycznym lub moralnym przykładem do naśladowania.
Nie podchodziła do pracy od strony filozoficznej.
Była tam gdzie była, ponieważ jej całe życie było jak spacer przez miasto, którego nie znała. Jeśli mogłaby przeżyć swoje życie jeszcze raz, była pewna, że skończyłaby jako zupełnie kto inny. Jeśli ktoś zapytałby ją dlaczego pracuje w FBI, nie byłaby w stanie odpowiedzieć.
Była w tym dobra, ale tylko dzięki umiejętnościom.
A nie umysłowi.
– …Co jeśli zabójca jest dzieckiem? – mruknęła przygnębiona – trzynaście… tylko trzynaście…
Schowała pistolet, upewniając się, że jest bezpieczny. Obok niego znajdowała się para kajdanek, również otrzymanych od Ryuzakiego, przeznaczonych dla mordercy. Znajdowała się w mieszkaniu numer 1313, gdzie mieszkał Blackberry Brown. Dwupokojowe mieszkanie, z tylko jednym pokojem z przekręcaną klamką, który znajdował się naprzeciwko wejścia.
Dziewięć pięter pod nią, w mieszkaniu 404, Ryuzaki również czekał na przybycie mordercy, pilnując mieszkania Blues-harp Babysplita. Zapewniał ją, że jest silny, jednak był chudy i zgarbiony, więc ciężko było jej w to uwierzyć, była tym bardziej niż trochę zmartwiona. Wyglądał na całkowicie pewnego, kiedy spotkali się przed przejściem na swoje pozycje, jednak… miała pewne wątpliwości.
Na tym etapie Misora zupełnie nie miała pojęcia, do którego pokoju przyjdzie mężczyzna nazwany przez L’a B. Tutaj, do mieszkania 1313, czy do 404? Cały czas się nad tym zastanawiała, jednak nie mogła dojść do żadnego wniosku. Poza tym wciąż rozmyślała nad sprawą rana i wieczoru z trzeciego miejsca zbrodni… Jednak teraz nie było sensu się tym przejmować. Jedyne co miało znaczenie, to wmówienie sobie, że przyjdzie tutaj, do pokoju 1313, żeby zabić Blackberry Brown, a wtedy podejmie stosowne działania. Nie mogła sobie pozwolić na martwienie się o innych ludzi. Lub powinna to ująć w inny sposób, B przyjdzie po nią… do L’a.
Spojrzała na zegar na ścianie.
Cyfrowy wyświetlacz wskazywał punkt dziewiątą rano.
Minęło już dziewięć godzin 22 sierpnia. Pozostało jedynie piętnaście godzin. Nie zamierzała dzisiaj w ogóle spać. Była zmuszona czuwać przez co najmniej dwadzieścia cztery godziny. Nie pozwoliła sobie nawet na pójście do łazienki. Ryuzaki zalecił jej nie nadwyrężać swojej słabej wytrzymałości… musiała być w stanie zareagować w momencie, kiedy ktoś wejdzie do pokoju. Jednak teraz był dobry czas, aby ponownie zadzwonić do L’a. Wyjęła z torby swój telefon i wybrała numer, stosując się do instrukcji. Upewniła się, że drzwi i rolety są zamknięte.
– L.
– Misora. U mnie nic się nie dzieje. Wcześniej rozmawiałam z Ryuzakim, ale u niego również nic. Żadnych oznak niczego niezwykłego. Zaczynam czuć, że to sprawa na dłuższą metę.
– Rozumiem. Pozostań w stałej czujności. Jak już powiedziałem, wsparcie jest na pozycjach wokół budynku, jednak jeśli coś się wydarzy, nie będą wystarczająco blisko, żeby natychmiast zareagować.
– Rozumiem.
– Poza tym, kilka minut temu wysłałem dwóch ludzi do budynku. Nie jestem pewien, czy przybędą na miejsce na czas, wszystko szło po naszej myśli. Mieliśmy szczęście.
– Hm? Ale… To oznacza…
W celu uniknięcia spłoszenia zabójcy, nawet nie zamieścili kamer czy pluskw w pokojach. Nie mogli ryzykować dać się zauważyć.
– Nie martw się. Nie ma możliwości, żeby zabójca to zauważył. Jeden z nich jest zawodowym dywersantem, a drugi profesjonalnym naciągaczem. Nie mogę ci powiedzieć więcej, ponieważ jesteś agentem FBI, ale w zasadzie to złodziej i oszust. Jednego wysłałem blisko pokoi.
– Złodziej… i oszust?
Co on powiedział?
Czy to jakiś żart?
– Dokładnie, Naomi Misora… – powiedział L, podsumowując.
Misora wyjąkała pośpiesznie:
– Hmm, eee, L… – jednak zawahała się, nie będąc pewna czy powinna o to pytać – Ty… wiesz kto jest mordercą, prawda?
– Tak jak powiedziałem. To jest B.
– Nie to miałam na myśli… Chodzi o to, czy znasz go osobiście?
16-go L powiedział, że od samego początku wiedział, że zabójcą jest B, jednak dwa dni temu L powiedział coś, co zmieniło jej domniemania. „Nieważne jak, proszę, złap mordercę”. Najlepszy detektyw tego wieku, L, nigdy by tego nie powiedział o jakimś innym seryjnym zabójcy. A jego imię miało długość tylko jednej litery…
– Tak – syntetyczny głos przytaknął.
Jakby nie miał nic przeciwko temu pytaniu.
– Ale Naomi Misora, zachowaj to w wielkiej poufności. Wsparcie, które rozstawiłem blisko budynku, oraz złodziej z oszustem w środku, nie zostali poinformowani nad jaką sprawą pracują. Lepiej utrzymać ich w niewiedzy. Ponieważ zapytałaś, nie miałem nic przeciwko udzieleniu ci odpowiedzi, jednak w zasadzie to było czymś, o czym lepiej żebyś nie wiedziała.
– Rozumiem. Tak czy inaczej, kimkolwiek jest B, to niebezpieczny przestępca, który bez żadnego powodu pozbawił życia trzy osoby. Jest jeszcze jedna rzecz, o którą chciałabym zapytać.
– Słucham.
– Znasz mordercę, ale nie masz z nim nic wspólnego?
To było…
… Dla Naomi Misory to było tym samym jakby zapytać czy mógłby postrzelić dziecko.
– Nie mam z nim nic wspólnego – powiedział L – Prawdę mówiąc nawet nie znam B. Jest po prostu kimś, o kim wiem. Jednak to nie wpłynęło na moją decyzję. Z pewnością zainteresowałem się tą sprawą i zacząłem dochodzenie ponieważ wiedziałem kim jest morderca. Jednak to nie zmieniło sposobu mojego dochodzenia, czy sposobu w jaki to dochodzenie przebiegało. Naomi Misora, nie mogę patrzeć przez palce na zło. Nie mogę tego wybaczyć. Nie ma znaczenia czy znam osobę, która popełnia zło, czy nie. Zależy mi tylko na sprawiedliwości.
– Tylko… na sprawiedliwości… – westchnęła Misora – Więc… nic innego nie ma znaczenia?
– Tego nie powiedziałem, ale to już nieważne.
– Nie wybaczysz żadnego zła, bez znaczenia czym jest to zło?
– Tego nie powiedziałem, ale to też nie ma znaczenia.
– Ale…
Jak trzynastoletnia ofiara.
– Są ludzie, których sprawiedliwość nie ocali.
Jak trzynastoletni przestępca.
– Oraz są ludzie, których ocali zło.
– Owszem, ale mimo wszystko – powiedział L, a jego ton zupełnie się nie zmienił, jakby chciał delikatnie upomnieć Naomi Misorę – sprawiedliwość ma więcej mocy niż cokolwiek innego.
– Mocy? Przez moc rozumiesz… siłę?
– Nie. Mam na myśli dobroć.
Powiedział to tak łatwo.
Misora prawie upuściła telefon.
L.
Najlepszy detektyw tego wieku, L.
Detektyw sprawiedliwości, L.
Który rozwiązał każdą sprawę, nieważne jak skomplikowaną…
– … Źle cię zrozumiałam, L.
– Naprawdę? W każdym razie jestem zadowolony, że to sobie wytłumaczyliśmy.
– Wrócę do pracy.
– W porządku.
Zatrzasnęła telefon i zamknęła oczy.
Heh.
Właśnie usłyszała coś, co jej się spodobało.
Powiedziała coś, co potrzebowała usłyszeć.
Być może została po prostu zmanipulowana.
Żaden z jej problemów nie został rozwiązany. Jej dezorientacja pozostała. Wciąż brakowało jej rozwiązania. Czuła jakby coś się zmieniło, jednak z dniem jutrzejszym niewątpliwie miało powrócić do normy. Jednak mimo wszystko, na tę chwilę, nie zamierzała podjąć pochopnej decyzji ani zrezygnować. Kiedy jej urlop dobiegnie końca, chciałaby wrócić do FBI. W tym momencie Naomi Misora uporządkowała swoje myśli, a zabójca z tej sprawy może pozostawić jej miłe wspomnienia.
– Więc… W przeciągu tej godziny muszę skontaktować się z Ryuzakim… Mam nadzieję, że u niego wszystko w porządku.
Blackberry Brown oraz Blues-harp Babysplit. Dwóch B.B. Pokój 1313 oraz 404… Czy na trzecim miejscu naprawdę nie było nic, co mogłoby wyeliminować z uwzględnienia jednego z nich? Nie mogła powracać do pomysłu, że coś takiego było. Nie mogli też odrzucić zupełnie tej możliwości, ponieważ nie zrobili wszystkiego co mogliby zrobić…
– Och, rozumiem. To dlatego akurat Q.Q.?
Wpadła na coś. Na przyczynę, dlaczego drugą ofiarą była Q.Q., a nie B.B. Na powód, dla którego przekręcił dziecko, zamieniając b w q. Aby zapobiec możliwości istnienia kogoś innego o tym samym imieniu. Rodzaj wiadomości pozostawiony na pierwszym miejscu… wiadomości wskazującej nie miejsce, ale ofiarę… taki rodzaj wiadomości zawsze pozostawia możliwość istnienia kogoś innego o takim imieniu. To dlatego wybrał Q.Q. – znacznie mniej powszechne niż B.B. Quarter Queen. Misora nie miała pojęcia jak wielu innych Believe Bridesmaidów czy Backyard Bottomslashy było w Los Angeles, ale była pewna, że dziewczyna była jedyną Quarter Queen. Co oznaczało, że mieli rację, że powiązanie było z B, nie z Q.
B.B.
Jednak nawet jeśli zabójca pracował tak ciężko nad tym, żeby mieć pewność, że wiadomość może dotyczyć tylko jednej osoby, dlaczego na końcu miał problem pomiędzy dwoma osobami? Musiała przeoczyć najważniejszy element układanki. Musiało być coś, co powinna była zrobić…
Krzyżówka.
Nigdy nie próbowała jej rozwiązać.
… Teraz, jak o tym pomyślała, była większa ilość spraw, które odłożyła. Nie tylko problem, który pokój. Jeśli złapią zabójcę, wszystko się wyjaśni, lub…
– … Zamknięte pokoje. Czy on naprawdę po prostu miał klucz?
W takim przypadku, musiał popełnić morderstwa zaraz po tym, jak przygotował dodatkowy klucz… musiał obserwować swoje ofiary przez jakiś czas przed morderstwami. Zrobili wszystko co mogli, aby uniknąć wykrycia, jednak było bardziej niż prawdopodobne, że wiedział, że Misora tutaj na niego czekała…
– Pokój zamknięty na igłę i nić… jednak igła przestawała być użyteczną wskazówką na trzecim miejscu zbrodni. Nawet jeśli pomiędzy tym był tylko wolny związek…
Igła, ręka, wskazówka zegara.
Była zaskoczona faktem, że Wara Ningyo miały praktyczne znaczenie… wcześniejsze miejsca zbrodni sugerowały, że były niczym innym jak metaforą ofiar. Jednak zostały policzone razem z pluszowymi maskotkami, dodając je do numerów na czterech stronach zegara. Więc możliwe, że niektóre z tych maskotek nie należały do ofiary… aby mieć pewność, że numery się zgadzają. Wygląda na prawdopodobne.
Cztery, trzy, dwa… liczba Wara Ningyo malała.
Ostatnia ma się pojawić na czwartym miejscu zbrodni.
O ile będą cztery morderstwa.
– Ostatnia Wara Ningyo… Przypuszczam, że znajdzie się dokładnie naprzeciwko drzwi. To wygląda na najbardziej prawdopodobne… na najbardziej wymowne. Ale co jest najważniejsze? Pierwsza rzecz, jaką zobaczysz po wejściu do zamkniętego pokoju… przyciąga twoje spojrzenie zanim zobaczysz ciało…
Bez żadnego dobrego pomysłu, Misora wstała i przesunęła się do drzwi. Odwracając się do nich plecami, rozejrzała się po pokoju – to był zwykły pokój, nie było w nim nic nadzwyczajnego. Na tę chwilę nie był nawet miejscem zbrodni. Nie było tu nic poza oznakami mieszkania Blackberry Brown.
– Wara Ningyo zawsze były przybijane na tej samej wysokości. Poziome umieszczenie było różne, ale pionowe było zawsze identyczne. Dla mnie na wysokości pasa… więc ta wysokość…
Misora ukucnęła.
Oczywiście to znaczyło, że siedziała w pozycji bardzo podobnej do notorycznej pozycji Ryuzakiego, jednak starała się o tym nie myśleć. Jeśli miał rację, i to sprawiało, że dedukcja stawała się prostsza, takie siedzenie było nawet dobrą sprawą. Tak czy inaczej była w pokoju sama. Przy założeniu, że czwarte miejsce będzie podążać za regułą, a Wara Ningyo zostanie umieszona naprzeciwko drzwi, to z tej pozycji jej oczy spotkają lalkę, ich linia wzroku będzie dokładnie na tym samym poziomie. Oczywiście Wara Ningyo nie ma oczu, więc to donikąd jej nie zaprowadzi.
– Tylko dlatego, że zostały połączone z maskotkami, nie było potrzeby, aby znajdowały się naprzeciwko drzwi… jeśli miejsce jest odznaczające się… miejsce… lub jest to kolejny objaw jego pedantycznej natury… och!
Myślenie w tak niezgrabnej pozycji sprawiło, że straciła równowagę i uderzyła tyłem głowy o klamkę od drzwi. Rozmasowując bolące miejsce, Misora odwróciła się w roztargnieniu, aby spojrzeć za siebie… i…
Utkwiła spojrzenie w klamce.
Klamce na zatrzask. Zatrzask.
– !!
Głowa Misory odwróciła się tak szybko, że wytworzyła słyszalny dźwięk. Ponownie spojrzała na ścianę naprzeciwko. Nic tam nie było, jedynie nieprzerwany odcinek tapety. Ale Misora wyobraziła sobie wiszącą tam Wara Ningyo. Jednak Wara Ningyo przybita na tej wysokości nie była naprzeciwko drzwi.
Była naprzeciwko klamki.
Lalka była dokładnie po przeciwnej stronie klamki z zatrzaskiem.
– Och… Jak mogłam tego nie zauważyć?!
Wysokość pasa – wiedziała, że tam została umieszczona Wara Ningyo przed zapoznaniem się z policyjnymi dokumentami. Na pierwszym miejscu zbrodni, kiedy przekręciła klamkę świadomie zauważyła, że uchwyt był na wysokości jej pasa. Na drugim miejscu pomyślała, że projekt drzwi od mieszkania był inny, ale konstrukcja ta sama… Natomiast na trzecim miejscu przekręciła klamkę, kiedy niosła tacę podpierając ją na sprzączce paska. To było wystarczająco proste zauważyć, że Wara Ningyo i klamki były na tej samej wysokości. Nie musiała nawet otwierać dokumentów i porównywać pomiarów. Ale co z tego? Co z tego, że Wara Ningyo zostały przybite do ściany na tej samej wysokości co klamki… i, że zostały umieszone dokładnie naprzeciwko zatrzasku? Był jakiś powód?
– …
Zastanawiała się nad odpowiedzią, nad którą nie powinna.
Chciała dotrzeć do odpowiedzi, do której nie powinna.
Na tę chwilę…
… wiedziała, że powinna.
Odpowiedź, która zmieni wszystko, w co wierzyła przy rozwiązywaniu tej sprawy… i nie mogła się zatrzymać. Przekroczyła granicę bycia świadomie zdolną do przerwania swojej dedukcji. Zakładając, że na czwartym miejscu zbrodni będzie Wara Ningyo umieszczona na ścianie naprzeciwko drzwi… dowód przez sprzeczność.
Cztery lalki, trzy, dwie, jedna!
– Nie, to nie ma sensu… to nie może być prawda… sztuczka z zamkniętymi drzwiami? Pokój zamknięty na igłę i nić... igła była na trzecim miejscu… a nić? Pod szparą w drzwiach… szpara… przestrzeń… brak miejsca, ściśle przylegające…
Zamknięty pokój.
Zamknięty pokój… był zazwyczaj tworzony, aby morderstwo wyglądało na samobójstwo. Jednak w tym przypadku nie było nic takiego… co znaczy, że jeśli odwróć ten pomysł... wtedy zamknięte pokoje są po to, aby sprawić, że samobójstwo wygląda jak morderstwo.
Co wtedy?
Co wtedy?
– Och…
Tak naprawdę…
Od samego początku Naomi Misora nie zrobiła nic, co nie byłoby podsunięte jej przez Ryuzakiego. Teraz nie było sensu wracać dalej niż do połączenia pomiędzy q i b, które znaleźli w wiadomości na półce. Jednak jej wnioski dotyczące daty morderstwa zupełnie się zmieniły, kiedy rozmawiała z Ryuzakim, tak samo jak wyobrażenie, że trzecie miejsce wygląda jak zegar… Ryuzaki zaprowadził ją do tego miejsca od momentu, kiedy zauważyła, że zegar był wybrakowany. To on zauważył obrączkę ślubną, to on wskazał, że głowa, ramię i noga miały różną długość, to on zasugerował ściany jako strony zegara… Naomi Misora była kontrolowana jak marionetka na sznurkach.
– Och, w porządku… Skąd on to wiedział?
Teraz w końcu.
Naomi Misora zauważyła coś zupełnie sama.
Prawdę.
Oraz sprawiedliwość.
–Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuuuuuugggggggggghhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!
Zupełnie zapominając o dobrych manierach, Misora wydała z siebie wrzask, który przebił powietrze wokół niej. Zerwała się na równe nogi, przeskoczyła przez pokój i zabrała ze stołu swoją broń oraz kajdanki. Obróciła się, przekręciła klamkę i wybiegła z pokoju 1313.
Winda.
Nie, nie ma czasu. Schody przeciwpożarowe.
Przypominając sobie szczegóły planu piętra, z którym zapoznała się wczoraj, skierowała się do schodów ewakuacyjnych, otwierając drzwi kopnięciem i popędziła na dół, przeskakując co dwa lub trzy stopnie.
Na dół.
Dziewięć pięter na dół.
– Cholera… cholera, cholera, cholera, cholera, cholera! Dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego, dlaczego… Jak to mogło się stać?! Przecież to było tak cholernie oczywiste!
Wyprowadziło ją to z równowagi.
Czy prawda nie powinna cię wyzwolić? Kiedy prawda się ujawni, nie powinieneś poczuć się lepiej? Jednak jeśli to było prawdą, to…
Najlepszy detektyw tego wieku, znany z rozwiązania każdej możliwej do wyobrażenia sobie sprawy, jak wielkie musi być jego brzemię, przez jak wiele cierpienia musi przechodzić w każdym momencie… w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Brzemię tak wielkie, że sprawi, że się zgarbisz.
Gorzki smak w twoich ustach, przez który zatęsknisz za słodyczami.
Biegła tak szybko, że prawie straciła grunt pod nogami. Zatrzymała się tylko na moment, żeby złapać oddech, otworzyła drzwi i sprawdziła jeszcze raz, aby upewnić się, że jest na czwartym piętrze. Którędy? Prawo? Lewo? Budynek rozwidlał się w połowie drogi i korytarze szły w innych kierunkach niż na piętrze trzynastym… 417 było po jej prawej stronie, a 418 za nim, więc w tę stronę!
– Aiiiii!
Ktoś krzyknął.
Misora zesztywniała, jednak był to krzyk kobiety. Obróciła się, jeden z mieszkańców najwyraźniej wyszedł z apartamentu i zobaczył Misorę z pistolem. Rozpraszające! Misora odsunęła się od kobiety i pobiegła dalej korytarzem.
W kierunku pokoju 404.
– R-Ryuzaki!
Jeszcze tylko jeden zakręt i będzie na miejscu.
Drzwi nie były zamknięte. Weszła do środka. 1313 miał dwie sypialnie, jednak to mieszkanie miało trzy. Jeden dodatkowy pokój. Który? Nie miała czasu na myślenie. Musi zacząć od najbliższego. Pierwszy pokój – nie. Nie ma nikogo. Drugi – drzwi nie chcą się otworzyć. Klamka z zatrzaskiem!
– Ryuzaki! Ryuzaki, Ryuzaki!
Zapukała… nie, to nie było wystarczająco silne, załomotała w drzwi, jakby chciała je zniszczyć. Były jednak wytrzymałe i ani drgnęły.
Ze środka nie było żadnej odpowiedzi.
– Hah!
Kopnęła w drzwi z półobrotu, celując obcasem w klamkę. Był to lepszy sposób od jej pięści, jednak drzwi wciąż nie ustępowały tak łatwo. Kopnęła znowu, jednak bez powodzenia.
Misora wycelowała pistolet.
Infinity.
Siedem nabojów w magazynku i jeden gotowy do strzału, kaliber 45.
Wycelowała prosto w zamek.
– Strzelam!
Jeden, drugi… strzelała w zamek.
Klamka puściła. Uderzyła barkiem w drzwi. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyła była Wara Ningyo. Przybita do ściany dokładnie naprzeciwko drzwi.
A następnie…
Ujrzała stojącego w ogniu człowieka, w rogu pokoju, z dala od drzwi. Wymachiwał wokół siebie rękoma, nie będąc w stanie wytrzymać bólu trawiących go płomieni.
Ryuzaki.
To był Rue Ryuzaki.
Zobaczyła jego oczy przez płomienie.
– R-Ryuzaki!
Ciepło było tak intensywne, że ledwo mogła na niego patrzeć.
Ogień rozprzestrzeniał się po pokoju.
Uderzył w nią podmuch gorąca.
Poczuła zapach benzyny.
Uduszenie, uderzenie tępym przedmiotem, dźgnięcie… a ostatnia ofiara stała w ogniu!
Spojrzała na sufit – był zraszacz, ale oczywiście został zmodyfikowany. Nie działał. Alarm został wyłączony na dobre. Misora zmusiła się do zachowania spokoju i przejścia do działania. Zawróciła, wychodząc z pokoju 404 na korytarz drogą, z której przyszła. Po drodze widziała gaśnicę. Właśnie… tutaj! Wzięła ją i pobiegła z powrotem. Nie musiała czytać instrukcji.
Ustawiła koniec dyszy na kulę ognia, na płonące na czerwono ciało Ryuzakiego i mocno nacisnęła uchwyt. Wytrysnęła biała piana, znacznie silniej niż przypuszczała, pokrywając substancją cały pokój. Prawie straciła równowagę i przewróciłaby się do tyłu, jednak zacisnęła zęby i kontynuowała, nie pozwalając dyszy przesunąć się z celu.
Ile to zajmie?
Dziesięć sekund? Coś koło tego.
Jednak Misora czuła jakby dzień dobiegał końca, zanim Ryuzaki przestał płonąć.
Gaśnica była pusta… ognia już nie było.
Biała piana zaczynała opadać.
Przed nią znajdowało się czarne, zwęglone ciało. Nie, to mało powiedziane. Lepszym opisem byłaby czerwono-czarna kupa mięsa. Wyglądało na to, że płomienie porządnie go spaliły.
Zapach benzyny unosił się w powietrzu, razem z zapachem spalonych włosów i skóry. Misora zakryła nos. Spojrzała w kierunku okna, zastanawiając się czy mogłaby wpuścić tu trochę świeżego powietrza… nie, nie może ryzykować eksplozji. Misora podeszła ostrożnie do Ryuzakiego, jakby bała się, że jakiś gwałtowny ruch mógłyby rozkruszyć ciało, leżał zwinięty na plecach. Przykucnęła obok niego.
– Ryuzaki – powiedziała.
Nie odpowiadał.
Nie żyje?
– Ryuzaki!
– Ach…hnnn…
– … Ryuzaki.
Żył.
Przeżył.
Palił się żywcem, potrzebował natychmiast medycznej pomocy, jednak to było jak szczęście w nieszczęściu. Usłyszała coś za sobą i odwróciła się. Tam ktoś był – kobieta, która krzyknęła, kiedy zobaczyła Misorę z bronią. Musiała gdzieś tutaj mieszkać. Musiała usłyszeć strzały i gaśnicę. Nieśmiało podeszła zobaczyć co się stało.
– Czy coś się stało? – zapytała.
Misora pomyślała, że „Co się stało?” byłoby bardziej na miejscu, ale…
– FBI – powiedziała.
FBI.
Legitymowała się w ten sposób.
– Wezwij policję, straż pożarną i pogotowie.
Kobieta wyglądała na zszokowaną, jednak przytaknęła i opuściła pomieszczenie. Misora zastanawiała się czy ta kobieta była tak naprawdę tym złodziejem lub oszustem, których L tutaj przysłał, jednak będzie się o to martwić później.
Odwróciła się z powrotem do Ryuzakiego.
Do czerwono-czarnego spalonego ciała.
Powoli chwyciła go za nadgarstek, wciąż był bardzo gorący, i sprawdziła jego puls… był trochę nierówny i bardzo słaby. Może być już skończony, może nie dotrwać do szpitala, ani nawet do przyjazdu karetki pogotowia.
W tym wypadku.
Musiała mu coś powiedzieć.
Miała coś do zrobienia.
– Rue Ryuzaki – powiedziała, zakładając mu na nadgarstki kajdanki – aresztuję cię pod podejrzeniem zamordowania Believe Bridesmaida, Quarter Queen i Backyard Bottomslash. Masz prawo zachować milczenie, masz prawo do adwokata, oraz do sprawiedliwego procesu.
Seryjny morderca z Los Ageles, Rue Ryuzaki, Beyond Birthday… został aresztowany.
* Jeśli ktoś jest ciekawy jak wygląda ten model pistoletu -> link
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz